Czy warto wstydzić się z powodu dołka finansowego?

Kilka lat temu znalazłam się w sytuacji, w której być może, jesteś i Ty.

Codzienne telefony z firm windykacyjnych sprawiły, że w krótkim czasie stałam się strzępkiem nerwów. Poznałam wówczas swoją nową przyjaciółkę. Miała na imię depresja. I jak to z przyjaciółką, spędzałam z nią wiele czasu.

Nie lubiłam siebie, wstydziłam się tego, że doprowadziłam do sytuacji, w której odechciało mi się żyć. Nie zależało mi na niczym.

Jednak pozwol, że zacznę od początku.

Wiele lat wcześniej rozwiodłam się, w związku z nadużywaniem alkoholu przez mojego byłego męża. Sama musiałam sobie radzić z wychowaniem i utrzymaniem dzieci. Wiele czasu spędzałam w swojej pracy, aby zarabiać więcej i więcej.

Chciałam zapewnić swoim dzieciom normalne życie. Nie chciałam, by były wytykane palcami przez swoich rówieśników.

Wszystkie moje ówczesne doświadczenia sprawiły, że podjęłam decyzję o swojej dalszej edukacji. Jednak w tym celu musiałam zaciągnąć kredyt.

W tamtym czasie byłam zakochana po uszy i chciałam wierzyć w to, że ON także. Myślałam, że jestem w czepku urodzona. Byłam szczęśliwa. Niestety moje szczęście nie trwało długo.

Dzień kiedy mój związek dobiegł końca, zresztą w bardzo paskudny sposób, był początkiem nieustannych życiowych porażek. Utrata pracy. Potem problemy finansowe w związku z kredytem… To była lawina… A ja obwiniałam siebie za to wszystko.

W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny.

 

Bardzo mocno w to wierzę, a Ty?

Zarówno dobre jak i trudne chwile mnie czegoś nauczyły. Wyrobiły moją siłę charakteru i pokazały jak wiele jestem w stanie unieść.

Nauczyłam się:

 

– wiary w siebie, w to, że zawsze sobie poradzę

– pokory do życia

– miłości do siebie, bo uwierzyłam w siebie i w swój potencjał.

 

Dzisiaj nie wstydzę się, że w pewnym momencie swojego życia znalazłam się w dołku finansowym. Wiem, że nie do końca miałam wpływ na to co się wówczas wydarzyło.

 

Jesteś innego zdania? Zrób proszę to proste ćwiczenie na wzmocnienie samoakceptacji.

 

1/ Uważaj na to, co mówisz do siebie w myślach.

 

Ucinaj słowa, które psują Twój nastrój. Jeżeli myślisz sobie, że nie jesteś w czymś dobra, czegoś nie umiesz – dodaj do nich „jeszcze” .

Przecież to kwestia czasu, nieprawda?

 

2/ Myśl o sobie z szacunkiem.

 

Na szacunek zasługuje każdy. Szanuj siebie za to, że się starasz, działasz, a nie tylko za efekty. Na największy szacunek zasługuję małe, codzienne działania, które do efektów Cię przybliżają. Efekt to wisienka na torcie.

 

3/ Otaczaj się dobrymi myślami, uczuciami.

 

Przebywaj w towarzystwie osób, które Cię akceptują taką, jaka jesteś.

 

4/ Samoakceptacja to decyzja, że chcesz być swoim sprzymierzeńcem.

 

Zdecyduj:

– czego możesz robić więcej, a czego mniej

– co możesz zacząć robić, a co przestać robić

– co możesz robić inaczej.

Wszystko po to, abyś lepiej traktowała siebie w codziennym życiu.

 

Mam jeszcze jeden patent zapożyczony od Karolina Tucholska- Siermińska z bloga odNova. Stworzyłam SŁOICZEK DOCENIANIA.

Pomaga on w wyćwiczeniu nawyku doceniania i akceptacji siebie. Spróbuj sama!!!

Codziennie na małych karteczkach piszę po jednej rzeczy, za którą siebie doceniam i wrzucam do słoiczka. 

Zastanwaiasz sie zapewne w jakim celu? Ano już śpieszę z wytłumaczeniem. Kiedy mam trudny dzień i chwile zwątpienia losowo wybieram jedną karteczkę, a po jej przeczytaniu wrzucam z powrotem do słoiczka. I wiesz, co? Dzieje się magia, bo ja jestem w dużo lepszym nastroju.

 

 

Daj koniecznie znać jak ci idzie docenianie siebie?

 

Do kolejnego zaczytania  :-*

Agnieszka Herman

 

 

Leave a reply

Comment
Name
E-mail